niedziela, 13 maja 2012

Opowiastka o wielu rzeczach

CZ.1 – Wyjazd do Ewy (29.04 – 1.05)

  Byłam u Ewy! Dzień nr 1 był zwykłym dniem zabaw. W połowie drugiego dnia przyszła ciocia Ewy(chyba ciocia) ze swoimi dziećmi. Najmłodsza, Zuzia, była w wieku Hani, Michał był w moim wieku, a Jaś miał 12 – 13 lat. Świetnie się z nimi bawiłyśmy. Zrobiłyśmy Michałowi i Jasiowi podchody i ciągle musiałyśmy im podpowiadać. Wyszli koło wpół do dziesiątej (!). Trzeciego dnia my zrobiłyśmy tacie Ewy podchody, a potem on nam.


CZ.2 – Serock (4 – 5.05)

  Byłam z mamą w Serocku. Tam był obóz Funduszowy i mama miała wykłady z etnografii. Ja uczestniczyłam w wykładzie o wodach mineralnych (którego, jak się wszyscy dobrze domyślamy, mama nie prowadziła), na którym się dowiedziałam między innymi, że wody Żywiec Zdrój, Kropla Beskidu, Arctic i Górska Natura mają takie same właściwości jak woda z kranu(!).Uczestniczyłam też w wykładach mamy, byłam na basenie i odczytach.

CZ.3 – Spotkanie z astronautą (08.05)

  Byłam w Muzeum Powstania Warszawskiego na takim jakby spotkaniu z kosmonautą. Piszę ,,na takim jakby", bo najpierw był film z jego wrażeniami z kosmosu, a potem połączenie z bazą w Houston. Zadawaliśmy mu pytania, a on nam odpowiadał (wszystko było tłumaczone). Dwie osoby zadały mu pytanie po angielsku. Tym kosmonautą był George Zamka, którego część rodziny była z Polski. Oczywiście kilka pokoleń wstecz. Było superekstrafajnie!


CZ.4 – Piknik Naukowy (12.05)

  Byłam z mamą na Pikniku Naukowym. Najbardziej podobało mi się wszytko ;-) . Oto kilka przykładów: w namiocie muzeum etnograficznego (,,namiocie mojej mamy'') zrobiłam 3 maski i mama wzięła stamtąd pismo ,,How It Works". Obok był namiot archeologów, którzy pokazywali przykłady ceramiki sznurkowej. ,,Jechałam" też na rowerze atomowym. Stał w miejscu, a moje wysiłki napędzały takie wielkie koło. Było tego o wiele, wiele więcej. O zdjęcia odsyłam na moją tablicę na facebooku.


  

sobota, 25 lutego 2012

Opowiastka o łyżwach

Piątego lutego (czyli dwie dekady temu) pierwszy raz jeździłam na łyżwach, na urodzinach mojego kolegi z klasy. Na początku wywracałam się CIĄGLE, ale potem zaczęłam łapać równowagę i jeździłam całkiem szybko. To było bardzo fajne!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 23 lutego 2012

wtorek, 15 listopada 2011

Opowiastka o Rzymie

Byłam z Babcią i Dziadkiem w Rzymie i pierwszy raz leciałam samolotem! Widziałam : Kaplicę Sykstyńską, Bazylikę św. Piotra, Piazza Navona, Fontannę di Trevi, Schody Hiszpańskie, Kolosseum, Kapitol, Forum Romanum (z góry, z Kapitolu), byłam przy Ustach Prawdy i w Panteonie i chyba gdzieś jeszcze, ale nie wszystko pamiętam...


sobota, 1 października 2011

Opowiastka o zajęciach dodatkowych

Chodzę na szachy i gitarę. Wiem już, jak zrobić mata pionkiem, mata dwoma wieżami i poznałam akordy a-moll, e-moll i d-moll.

środa, 7 września 2011

Opowiastka o niewiadomoczym

Niedawno byłam z tatą i Hanią w kinie na "Smerfach" w 3D. Było całkiem fajnie. Czytam już czwarty tom "Feliksa, Neta i Niki". Na razie nie mam nowych przedmiotów w szkole.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Opowiastka o wakacjach nad morzem

Byłam z Babcią i Hanią w Chałupach. Obiady jadłyśmy w restauracji "Surf Messa" prowadzonej przez wujka Filipa. Oczywiście była tam ciocia Zuzia i Mati. Byłyśmy na wycieczce w Helu w fokarium ; poprawka: byliśmy, bo z Matim. W połowie wyjazdu wyjechała Babcia, a przyjechała Mama i ciocia Jula (ciocia Jula była na dwa dni). Miałam też dwie lekcje windsurfingu. Było na nich superfajnie. OCZYWIŚCIE, chodziłyśmy na plażę, a raz z wujkiem Filipem weszłam do morza i próbowałam pływać z pomocą fal. Na plaży czytałam książki  p.t. "Piętnastoletni kapitan" autorstwa Verne'a i pierwszy tom cyklu "Felix, Net i Nika". Kupiłyśmy też w takim sklepiku siatki na rybki i z molo łowiłyśmy rybki i meduzy które nie parzyły. Kiedy wracałyśmy do domu, układałam limeryki. Ten pomysł podsunął wujek. Oto one:
1.
Pewien chłop nazywał się Chłop
zobaczył ptaka o nazwie drop,
najpierw się pluskał,
potem się łuskał,
i stanął słupka jak kot.
 
2.
W Warszawie mieszkał Pan Twardowski,
spotkał tam braci Stańczykowskich.
Zrobili nocleg w karczmie "Pod Jabłkiem",
potem popłynęli statkiem,
aż skamieniał Stańczykowski.

a to są zdjęcia:





tu ja jestem